My Polacy zaczęliśmy świętować dzień zakochanych stosunkowo późno, bo w latach 90-tych poprzedniego stulecia. Święto to konkuruje ze słowiańską Nocą Kupały. Dla nas jest to impuls do dobrej zabawy. Tak też było w tym roku; na ścianach pojawiły się piękne dekoracje, każdy z nas otrzymał walentynkową karteczkę z życzeniami od przyjaciela i piękne serduszko od personelu wykonane własnoręcznie. Tegoroczne Święto Zakochanych zbiegło się u nas z Tłustym Czwartkiem. Była to dla nas idealna okazja do przygotowania tradycyjnych pączuszków i faworków. Tym razem na naszym świątecznym stole pojawiły się także bułeczki drożdżowe z jagodami wypieku naszej koleżanki Alicji. Tego dnia było nie tylko bardzo wesoło ale też smacznie.
Okres zimy mamy już za sobą. Nadszedł czas, by pomału wychodzić na wycieczki. Tym razem wybraliśmy się grupą do Caffe 22, żeby podziwiać prawie wiosenną panoramę Szczecina. Niektórzy z nas po raz pierwszy oglądali miasto z perspektywy 22 pietra Centrum Pazim. Naprawdę byliśmy zachwyceni, tym bardziej że pogoda nam dopisała i widoczność była doskonała. Nasze miasto zmienia się i pięknieje w szybkim tempie. My mogliśmy je podziwiać w ten piękny pogodny dzień.

Dnia 26.02.15r., w czwartek w Naszym Domu na Łukasiewicza odbyła się tzw. ,,mini olimpiada zimowa”. Zorganizowanie takiej sportowej olimpiady wśród naszych Seniorów miało na celu między innymi sprawdzenie ich kondycji psychofizycznej, koordynacji i umiejętności zapamiętywania, a także aktywnego spędzenia czasu na terenie Ośrodka. Mini olimpiada zimowa toczyła się w duchu zasad fair – play i zdrowej rywalizacji. Najistotniejszym zadaniem było oczywiście uaktywnić fizycznie osoby starsze , dostarczyć im dobrą zabawę oraz pozytywne emocje. W szerokim programie tegorocznej olimpiady odbyły się następujące konkurencje: budowanie igloo, hokej na śniegu, lepienie śnieżek, bitwa na śnieżki, transport wody, bieg slalomem i rzut czapką. Zawody tego dnia odbywały się pod hasłem ,,Ćwiczyć każdy może’’. Musimy jednoznacznie przyznać, że wśród Naszych Podopiecznych chętnych do uczestnictwa nie brakowało. Każdy obecny tego dnia, z uśmiechem i niecierpliwością czekał na swoją kolej, a w między czasie kibicował pozostałym. Liczba chętnych świadczy o tym, że Nasi Seniorzy są świadomi, iż ,,Sport to Zdrowie”. Rozgrywki odbywały się aż do pory obiadowej. Podczas zakończenia imprezy sportowej nastąpiły gratulacje, a najlepsi zostali wyróżnieni. Jednak uważamy, że każdy z uczestników wygrał już poprzez sam udział w Olimpiadzie. Zachęcamy wszystkich do systematycznej aktywności fizycznej i niech Wam ona przyniesie tyle radości co naszym Podopiecznym.
Tym razem z życzeniami na dzień Babci i Dziadka przyszli do nas uczestnicy Środowiskowego Domu Samopomocy mieszczącego się po sąsiedzku przy ul. Pocztowej. Nasi goście przynieśli nam w prezencie własnoręcznie wykonane ciasto i przygotowali liczne niespodzianki. Ciepłej przyjaznej atmosferze towarzyszyły dźwięki gitary i nasze wspólne śpiewy. Mieliśmy także okazje wysłuchać piosenek w wykonaniu soulowym. Potem porwały nas taneczne rytmy. Dzień Babci i dziadka upłynął nam w bardzo sympatycznej atmosferze, jak miło być Babcią i Dziadkiem.

,,Śledzik”, najprościej rzecz ujmując to ostatni dzień ostatków, czyli wtorek przed Środą Popielcową. Jest to jednocześnie ostatnia okazja, by ,,nagrzeszyć” i ,,wytańczyć się” tuż przed Wielkim Postem. Nazwa tego dnia pochodzi od jednej z najtańszych, ale bardzo smacznych postnych potraw. Jako zwiastun 40 chudych dni, w niektórych rejonach kraju śledzik podawany były biesiadnikom tuż przed zakończeniem zapustowych hulanek, które trwały już od Tłustego Czwartku. Śpiewom i tańcom nie było końca, zwłaszcza na Kaszubach, gdzie zapusty miały wyjątkowo uroczysty charakter. Konsumowano ogromne ilości mięsa, słodkości i alkoholu. Zgodnie ze starym kaszubskim porzekadłem ten, kto nie jadł mięsa w zapusty, miał być latem zjedzony przez komary. Uroku zabawie dodawał zwyczaj przebierania się za najrozmaitsze postacie i zwierzęta– na kaszubskich imprezach nie brakło więc niedźwiedzi, bocianów, żandarmów, a nawet cyganów. Obecnie z okazji zakończenia karnawału organizowanych jest mnóstwo imprez – głównie w pubach i restauracjach. Z tej okazji u nas również odbył się taki – niezwykle taneczny – bal! Zabawa w tym roku miała miejsce dnia 17.02.15r. w Dziennym Domu Pomocy Społecznej Nr 1 przy ul. Potulickiej 40. Na ostatkowym balu bawili się zarówno Podopieczni wszystkich Dziennych Domów Pomocy Społecznej (Łukasiewicza, Potulicka, Ściegiennego), jak również Mieszkańcy Domu Pomocy Społecznej DKiPZS przy ul. Romera 21/29 w Szczecinie. Uczestnikom podczas całej zabawy towarzyszył Dyrektor Domu Pomocy Społecznej DKiPZS, Pan Ryszard Budzisz oraz cała kadra Dziennych Domów Pomocy Społecznej. Zabawa rozpoczęła się już o godzinie 16:00, i trwała aż do godzin wieczornych. Pięknie przystrojona sala w stylu hiszpańskim, pyszne przystawki – śledziki, sałatki, ciasta, i oczywiście niebywała, rwąca do tańca muzyka grana na żywo! To wszystko sprawiło, że zabawa była niezwykła. Ale to nie koniec atrakcji …. Mnóstwo zabawnych konkursów i fantastycznych nagród, przeplatało się również z tańcami. Parkiet do godzin wieczornych był cały czas wypełniony. Podopieczni można powiedzieć z pełnym przekonaniem bawili się świetnie! Świadczyły o tym uśmiechy i radość, która malowała się na twarzach naszych pełnych energii i werwy Seniorach! Aż żal było kończyć ten ostatni rozhulany i pełen tańca dzień …. Mamy nadzieję tylko, że w przyszłym roku znowu się spotkamy w takim samym, dużym i doborowym gronie na parkiecie!

Ostatniego słonecznego dnia lutego, tj. 27.02.2015r. Podopieczni naszego Domu wraz z Uczestnikami Dziennego Domu pomocy Społecznej przy ul. Potulickiej i Ściegiennego zdecydowali się skorzystać z uczestnictwa w otwartej próbie generalnej koncertu, w nowej już siedzibie Filharmonii Szczecińskiej im. Mieczysława Karłowicza, która obecnie mieści się przy ul. Małopolskiej. Wyjście to okazało się doskonałym pretekstem do kontaktu z muzyką, kulturą i sztuką na żywo, oraz możliwością obserwacji twórczej pracy wspaniałych i niezwykle utalentowanych muzyków. Podczas wizyty w filharmonii mieliśmy również możliwość zwiedzania wszystkich sal koncertowych, pomieszczeń oraz zaplecza scen. Dzięki Pani przewodnik, która oprowadzała nas po całym obiekcie dowiedzieliśmy się o całej historii Szczecińskiej Filharmonii, która sięga aż 1953roku. Ponadto, mogliśmy obejrzeć wystawę prac Rafała Olbińskiego – malarza, ilustratora i projektanta jednego z najbardziej znanych polskich artystów na świecie. Artysta w 1994r. otrzymał międzynarodowego Oskara za najbardziej znaczący plakat roku – Priv Savignac w Paryżu. Od momentu inauguracji działalności w nowej siedzibie, we wrześniu 2014r. Filharmonia w Szczecinie stała się centrum kulturalnym naszego miasta. Piękny, wysoki, biały budynek Filharmonii, został nominowany do kilkunastu nagród architektonicznych, w tym tej najważniejszej architektonicznego Oskara. Obiekt ten przyciąga tłumy ludzi spragnionych kulturalnych przeżyć na najwyższym poziomie. Wcale się nie dziwimy, ponieważ my również byliśmy pod ogromnym wrażeniem obiektu i występu muzyków więc na pewno szybko tam powrócimy. Jesteśmy zauroczeni, a jednocześnie dumni, że to właśnie w naszym mieście została wybudowana tak piękna i nadzwyczajna Filharmonia!

Jak to w naszym Domu bywa na Łukasiewicza, często zapraszamy niezwykłych gości, organizujemy różne warsztaty, konkursy czy prelekcje na rozmaite tematy. I tym razem postanowiliśmy zaprosić niezwykłą osobę Panią, Cecylię Judek – Sekretarza Książnicy Pomorskiej, która przybyła do nas w czwartek, dnia 19.02.15r. Celem wizyty było przedstawienie naszym Seniorom w niezwykły i niepowtarzalny sposób życia i twórczości Stefana Żeromskiego – polskiego prozaika, publicysty, dramaturga, nazwanego "sumieniem polskiej literatury". Pani Cecylia już od samego początku wprowadziła wszystkich w niesamowity nastrój. Na sali momentalne zapadła cisza, a uczestnicy z zaciekawieniem zaczęli wsłuchiwać się w historię całego życia omawianego poety… historia rozpoczęła się tak … Stefan Żeromski urodził się 14 października 1864 r. w Strawczynie koło Kielc. Wychowywał się u stóp Gór Świętokrzyskich. Pochodził ze szlacheckiej, ale biednej rodziny. Jego ojciec Wincenty był dzierżawcą, człowiekiem towarzyskim, romantykiem i patriotą. Matka, Józefa z Katerlów, była kobietą bardzo wrażliwą, oczytaną, kochała poezję. Rodziców pisarz stracił bardzo wcześnie (matka zmarła w 1879 r., ojciec w 1883 r.). W 1874 r. Żeromski rozpoczął naukę w gimnazjum kieleckim. Na swoje utrzymanie zarabiał udzielaniem korepetycji. Uczył się słabo i miał kłopoty ze zdrowiem, co spowodowało, że powtarzał dwie klasy. Żeromski studiował w warszawskiej Szkole Weterynaryjnej. Zafascynowało go życie ideowe warszawskich studentów. Podczas gorących dyskusji ukształtowały się jego poglądy. Trudna sytuacja materialna zmusiła pisarza do opuszczenia stolicy i podjęcia pracy w charakterze guwernera na dworach szlacheckich. W latach 1891-1894 Żeromski współpracował z czasopismem ,,Głos", w którym publikowano jego pierwsze utwory. W 1892 r. poślubił Oktawię z Radziwiłłowiczów Rodkiewiczową i wyjechał do Raperswil (Szwajcaria), gdzie pracował jako pomocnik bibliotekarza. Pod pseudonimem Maurycy Zych wydał w Krakowie w 1895 r. opowiadania: "Rozdziobią nas kruki, wrony…". Szwajcarię Żeromski opuścił w 1896 r., zamieszkał z rodziną w Warszawie. Pracował w Bibliotece Ordynacji Zamojskich. Dla ratowania zdrowia wyjechał w 1902 r. na kurację do Włoch. Leczył się również w Nałęczowie i Zakopanem. W latach 1909-1912 Żeromski przebywał we Francji. Po powrocie osiedlił się w Zakopanem. Tu zastał go początek wojny. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę pisarz wrócił do Warszawy. Rozpoczął działalność publicystyczną i dramatopisarską. W tym okresie powstał dramat "Uciekła mi przepióreczka" (1924) i powieść "Przedwiośnie" (1925). Stefan Żeromski zmarł 20 listopada 1925 r. w Warszawie. Dzięki spotkaniu z Panią Cecylią Judek Nasi Podopieczni poznali, poza tradycyjną biografią prozaika, wiele szczegółów z życia i twórczości, wiele skrywanych tajemnic i ciekawostek dotyczących poety. Prelekcje było bardzo twórcze, wnoszące przede wszystkich dużo nowych informacji, które zdecydowanie dziś wszystkich wzbogaciły! Dziękujemy za tak pięknie opowiedziane życie niezwykłej osoby, jaką był Stefan Żeromski!
Bal Karnawałowy w Naszym Domu – 13 lutego, w piątek, roku 2015. Były tańce i konkursy, grał zespół Onomatopeja , zabawa na sto dwa i wybory Królowej i Króla nam dzisiaj panujących i jeszcze wiele dobrego
Odpowiedź na pytanie, co to jest karnawał, na pewno zna każdy z nas! To oczywiście czas zimowych zabaw i balów maskowych, które rozpoczynają się się w Trzech Króli i trwają do wtorku poprzedzającego Środę Popielcową. Właśnie ostatnie dni przed Wielkim Postem są okresem najhuczniejszych imprez. Uwaga: polskie słowo karnawał to zapożyczenie z włoskiego carnevale, oznaczające pożegnanie mięsa. Stąd w tym czasie na stołach dominują potrawy mięsne oraz słodkie przekąski. Chcemy zjeść ich jak najwięcej, by nie brakowało ich nam podczas trwania Wielkiego Postu. W porównaniu z zabawami organizowanymi w szlacheckiej Polsce, obecny polski karnawał wypada dość spokojnie. Dawniej przez cały czas trwania zapust, sarmaccy bracia odwiedzali się nawzajem i biesiadowali do białego rana. Najpopularniejszą zabawą w karnawale były kuligi, czyli przejażdżki saniami zaprzęgniętymi w konie. Znamy je coraz częściej tylko z filmów historycznych, takich jak Pan Wołodyjowski, czy z OgnIem I Mieczem. A jest co opisywać z przeszłości. Zajeżdżano wtedy do wszystkich okolicznych dworów, w każdym jedząc i pijąc. Kulig mógł trwać nawet kilka dni z przerwami na krótki sen i zregenerowanie sił. Obecnie bale i imprezy karnawałowe nie są już tak huczne jak dawniej. Polacy najczęściej ograniczają się do zabaw ostatkowych – w ostatni tydzień karnawału. Ostatki rozpoczynają się tłustym czwartkiem, kiedy to obowiązkowo należy zjeść kilka pączków i faworków. Nasz Bal Karnawałowy rozpoczął powitaniem gości i życzeniami udanej zabawy Pan Ryszard Budzisz, Dyrektor DPS ‘ Dom Kombatanta i Pioniera Ziemi Szczecińskei” przy ulicy Eugeniusza Romera 21 – 29. W pięknie ustrojonej pod kierownictwem Terapeutek Zajęciowych Stołówce Domowej, przy suto zastawionych stołach, ubrani w galowe stroje gościli się Mieszkańcy Naszego Domu, delegacja DPS „ Dom Kombatanta” z ulicy Kruczej 17 oraz wiele innych, zacnych osób. Warto zaznaczyć, że do tańca pięknie grał i konkursy muzyczne organizował ansambl Onomatopeja( Kasia Brzozowska i Tomasz Tomaszewski), czyli – agencja muzyczna profesjonalnie zajmująca się organizacją wszelkich imprez wokalno – tanecznych oraz realizacją nagrań dźwiękowych. Muzyka jest ich pasją, dlatego wszystko, co tworzą na obszarze pięciolinii jest niepowtarzalne i wyjątkowe. Bal Noworoczny w Naszym Domu był wyjątkowo udany. I wiadomość najważniejsza: staliśmy się monarchią absolutną, gdyż Królową Balu została wybrana Pani Aniela Wiśniewska z Naszego Domu, natomiast Królem mianowano Pana Stanisława Pasiuda z Domu Kombatanta przy ulicy Kruczej. Reszta impresji na zdjęciach pochodzących ze specjalnego fotoreportażu.

W piątek, dnia 13 lutego 2015r. o godz. 10.30 w Dziennym Domu Pomocy Społecznej Nr 2 przy ul. Łukasiewicza 6 odbyło się uroczyste spotkanie walentynkowe. Walentynki to coroczne święto zakochanych przypadające 14 lutego. Nazwa pochodzi od św. Walentego, którego wspomnienie liturgiczne w Kościele katolickim obchodzone jest również tego dnia. Stałym niemalże elementem walentynek jest wzajemnie wręczanie sobie walentynkowych ozdobnych karteczek. Czerwone, najczęściej w kształcie serca, opatrzone walentynkowym wierszykiem, a często i miłosnym wyznaniem. Ze świętem łączy się również zwyczaj obdarowywania partnera walentynkowymi upominkami w postaci kwiatów, słodyczy, pluszowych maskotek.. Nasi seniorzy z wielką ochotą świętowali tego dnia. Sala, w której miała miejsce zabawa została ślicznie udekorowane przez jedną z Podopiecznych Panią Barbarę Rydzewską i personel. Tego dnia w naszej Jadalni przeważały kolory czerwieni i kształty różnej wielkości serc. Ponadto nasze zdolne i pomysłowe Podopieczne przygotowały w ramach zajęć z kulinoterapii słodki poczęstunek, przy którym czas upłynął w miłej i serdecznej atmosferze. Spotkanie to stało się również doskonałą okazją do ponownego wysłuchania oraz czytania poezji o tematyce miłosnej miłosnej. Po wysłuchaniu wszystkich wierszy Podopieczni zaczęli obdarowywać się wzajemnie wykonanymi w ramach zajęć terapeutycznych serduszkami z walentynkowymi życzeniami. Nie zabrakło również uśmiechów, komplementów, a także tańców i śpiewania ulubionych i wszystkim znanych piosenek. Nawet słońce w tym dniu zawitało do naszej Jadalni wprowadzając wszystkich w radosny, pełen euforii nastrój, dodając przy tym energii do wspólnej zabawy. Życzymy wszystkim dużo, dużo miłości na co dzień bowiem ,,….miłość to piękny kwiat, miłość otula świat, miłość koi łzy, miłością jesteśmy My …”

Tłusty czwartek w kalendarzu chrześcijańskim to ostatni czwartek przed wielkim postem, znany także jako ,,zapusty”. Tłusty czwartek rozpoczyna ostatni tydzień karnawału. W Polsce oraz w katolickiej części Niemiec, wedle tradycji, w tym dniu dozwolone jest tzw. objadanie się. Geneza tłustego czwartku sięga aż starożytności. Był to dzień, w którym świętowano odejście zimy i nadejście wiosny. Ucztowanie opierało się na jedzeniu tłustych potraw, szczególnie mięs oraz piciu wina, a zagryzkę stanowiły pączki przygotowywane z ciasta chlebowego i nadziewane słoniną. Rzymianie obchodzili w ten sposób raz w roku tzw. ,,tłusty dzień”. W specyficzny sposób obchodzono tłusty czwartek w Małopolsce. Nazywany on był wówczas combrowym czwartkiem. Według legendy nazwa pochodzi od nazwiska żyjącego w XVII wieku krakowskiego burmistrza Combra, złego i surowego dla kobiet mających swoje kramy i handlujących na krakowskim rynku. Mówiono: ,,Pan Bóg wysoko a król daleko, któż nas zasłoni przed Combrem”. Umarł on podobno właśnie w tłusty czwartek. W każdą rocznicę śmierci przekupki na targu urządzały więc huczną zabawę i tańce. Podczas zabawy zaczepiały przechodzących tamtędy mężczyzn, których zmuszały do tańca lub do oddawania wierzchniej odzieży w zamian za krzywdy, jakie wyrządził Combr. Około XVI wieku w Polsce pojawił się zwyczaj jedzenia pączków w wersji słodkiej. Wyglądały one nadal nieco inaczej niż obecnie – w środku miały bowiem ukryty mały orzeszek lub migdał. Ten, kto trafił na taki szczęśliwy pączek, miał cieszyć się dostatkiem i powodzeniem. Obecnie najpopularniejsze potrawy to pączki i faworki, zwane również w niektórych regionach chrustem lub chruścikami. Nasi Podopieczni trzymając się tradycji, w tym dniu samodzielnie przyrządzali pyszne faworki – posypane cukrem pudrem – według sprawdzonego przepisu Pani Basi – naszej Uczestniczki. W tym dniu nie zabrakło również słodkich, pełnych kalorii lukrowanych pączków. Było pysznie… Jak mówi staropolskie przysłowie: ,,Powiedział Bartek, że dziś tłusty czwartek, a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła”. Według jednego z przesądów, jeśli ktoś w tłusty czwartek nie zje ani jednego pączka – w dalszym życiu nie będzie mu się wiodło – My zjedliśmy, a Wy …..?